| "Mnie to się nie zdarzy - choroby malamutów" |
| opracowała: Jana Wiśniewska |
| www.sausimayok.com |
Większość z nas zna doskonale takie pojęcia, jak dysplazja bioder czy katarakta. Wiemy, że te choroby zdarzają się u malamutów. Są to pojęcia powszechnie znane, ale nieco abstrakcyjne – nie spotykamy malamutów z dysplazją, nie spotkamy malamutów z dziedzicznymi chorobami oczu, krótko mówiąc nas ten problem nie dotyczy. Choroby mogą się zdarzyć, owszem, ale nie naszemu psu. To spotyka tylko cudze psy. Badanie psów pod kątem nie pojawiających się u nich chorób wydaje się kosztowną fanaberią, po co zresztą badać, skoro gołym okiem widać, że pies nie ma problemów z chodzeniem i nie jest ślepy?
Już na wstępie uspokoję Państwa, bo problem genetycznych chorób oczu w tej fantastycznej rasie nie jest (póki co) wielkim problemem. To nie znaczy, że hodowcy i właściciele alaskanów mogą spać zupełnie spokojnie. Tylko od Was, we współpracy z nami-lekarzami, będzie zależało czy choroby, które znajdujemy w oczach Waszych psów, „rozniosą się” po rasie, tak jak np. stało się u collie, sznaucerków, pudelków czy labradorów. Tylko dokładne badanie rasy, zbieranie danych i analizowanie ich, pozwala na ustalenie zagrożenia dziedziczenia się poszczególnych chorób oczu. Oczywiście nie my (lekarze klinicyści) zajmujemy się tą analizą. Robią to wyspecjalizowane ośrodki naukowe w kilku krajach świata. Naszym zadaniem jest tylko dokładne okulistyczne badanie i „wyłapywanie” chorych klinicznie psów.