| "Malamut siły nie lubi" |
| opracowała: Michalina Palarz-Prochal |
| www.radocka.pl |
Pewnego dnia, gdy wydawało mi się, że mam przed sobą jakiś czas odpoczynku od odchowu i wychowu szczeniąt, zadzwonił właściciel jednego z urodzonych u mnie malamutów. Zanim jeszcze powiedział mi w jakiej sprawie telefonuje, wiedziałam już, co mogę usłyszeć. Mniej więcej co tydzień dzwoniłam bowiem do tego domu, dopytując o rozwój pieska, doradzając w miarę możliwości i zachęcając do pracy z nim, najlepiej pod okiem kompetentnej osoby. Niestety, tak się składało, że właściciele ciągle nie mieli na to czasu i chyba trochę przeliczyli się z własnymi możliwościami, gdyż był to ich pierwszy pies w życiu. A problemem, który sygnalizowali mi, było jego zachowanie przy misce, przy kości i przy jakichkolwiek cennych dla siebie zdobyczach. Pies warczał, a ludzie bali się go coraz bardziej. Postanowili zatem – skądinąd chwała im za to, że decyzja była szybka, a piesek miał dopiero 6 miesięcy – przywieźć go do mnie.


